Pamiętacie akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie posyłania sześciolatków do szkoły? Wniosek odrzucono, chociaż podpisało go niemal milion osób. Przekaz dla rodziców był jasny: wasze głosy, wasze protesty, wasza wizja wychowywania dzieci są bez znaczenia, robimy to, co leży w naszym interesie i nie macie na to wpływu. Do 20 października mamy szansę na ripostę.
Stworzyszenie Rzecznik Praw Rodziców zbiera podpisy pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą "Rodzice chcą mieć wybór!". Do 20 października potrzebne jest minimum 50 tysięcy podpisów.
Projekt zakłada:
1. Rodzice będą decydować o tym czy ich dziecko rozpocznie edukację szkolną jako sześcio czy siedmiolatek.
2. Edukacja przedszkolna będzie prawem dziecka i obowiązkiem państwa a nie odwrotnie.
3. Rodzice będą mieli realny wpływ na program nauczania.
4. Podręczniki będą wybierać rodzice i nauczyciele a nie rząd.
5. Na wniosek rodziców przywrócone zostaną zajęcia dodatkowe w przedszkolach.
6. Podniesione zostaną standardy min. transportu do szkoły.
1. Rodzice będą decydować o tym czy ich dziecko rozpocznie edukację szkolną jako sześcio czy siedmiolatek.
2. Edukacja przedszkolna będzie prawem dziecka i obowiązkiem państwa a nie odwrotnie.
3. Rodzice będą mieli realny wpływ na program nauczania.
4. Podręczniki będą wybierać rodzice i nauczyciele a nie rząd.
5. Na wniosek rodziców przywrócone zostaną zajęcia dodatkowe w przedszkolach.
6. Podniesione zostaną standardy min. transportu do szkoły.
Po tym, jak rząd spektakularnie olał tysiące polskich rodziców w sprawie referendum, mamy dwa wyjścia: zrezygnować i pogodzić się z rosnącą ingerencją państwa w sposób wychowywania naszych dzieci, zgodnie z własnym widzimisię lub znowu (albo właśnie teraz) oddać głos. Po raz pierwszy, a potem kolejny, aż do skutku. Ignorancja i prostackie zachowanie polityków odsłoniło bolesną prawdę o tym, jak nisko rządzący oceniają rolę i prawa rodziców, ale paradoksalnie dla wielu dopiero to stało się przysłowiowym kopem i nauczką: jeśli sami nie zajmiemy się wychowaniem swoich dzieci, zrobią to inni, ale niekoniecznie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.

trudna sprawa...rząd na pewno powinien dawać wybór...decyzja zawsze należy do człowieka- rodzica...przy założeniu że rodzice wiedzą co robią
OdpowiedzUsuńPowiem szczerze, ze nie mialam nic przeciwko pójścia do szkoły 6 latków. Do czasu aż zobaczyłam jak niektóre dzieci nie radzą sobie z usiedzeniem w ławce i nauką. Po prostu one jeszcze sa nastawione na zabawę niż na naukę. Na pewno jest ciężko.
OdpowiedzUsuń