niedziela, 2 marca 2014

Kiedy matka wzbudza skandal

Dziś nikt nie zabroni kobiecie zajmować się swoim dzieckiem tak, jak ma na to ochotę, ale kiedy wychodzi poza schemat, musi się liczyć z tym, że w swoim otoczeniu wywoła mały skandal.

matka-w-sztuce
Leonardo da Vinci, Św. Anna Samotzreć, 1510 r.

W każdej kulturze istnieje jakiś idealny obraz dobrej matki. Chcemy czy nie, tak jesteśmy skonstruowani, że potrzebujemy wzorów do naśladowania. Kiedyś obrazy macierzyństwa przekazywała sztuka, a dziś to zadanie pełni telewizja i Internet. Obraz idealnej mamy przez kilkaset lat niewiele się zmienił, a matka rozgniewana, poirytowana albo z piersią na wierzchu? A fe!

matka-w-sztuce
Rafael Santi, Madonna Colonna, 1508 r.

W malarstwie wzór doskonałego macierzyństwa przypieczętowali tacy malarze jak Leonardo da Vinci czy Rafael Santi. Na ich obrazach życie mamy to prawdziwa idylla rozgrywająca się na łonie przyrody albo w bogato urządzonych wnętrzach pałaców. Brzmi znajomo? I słusznie, bo nam taka wizja macierzyństwa może przypominać sielankowy świat zadowolonej mamy z reklam. Dzieci nie kapryszą, świetnie się bawią we własnym towarzystwie i chętnie jedzą swoją papkę, posyłając uśmiechy do wypoczętej, pięknie wyglądającej mamy mieszkającej w idealnie czystym domu. Prawda, Droga Mamo, nie jest tak ważna, przekonasz się o tym na własnej skórze, grunt to przyjemne skojarzenia. Jeśli już pojawił się śmiałek, który zechciał pokazać inną stronę macierzyństwa, wybuchał skandal.

matka-w-sztuce
Caravaggio, Madonna z wężem, 1606 r.

Caravaggio był geniuszem malarstwa, chociaż do historii przeszły też jego konflikty z prawem i ekscesy seksualne. Kiedy w kwietniu 1606 roku przedstawił obraz „Madonna z wężem”, zleceniodawcy nie mogli uwierzyć własnym oczom. Wyraźnie zniecierpliwiona Madonna z grymasem na twarzy poucza swoje dziecko, jak bronić się przed wężem, a jej Syn z typową dziecięcą niezdarnością próbuje naśladować matkę. Zgorszenie dodatkowo wywołał pełny, falujący biust kobiety i fakt, że modelką była wszystkim znaną rzymską prostytutką. Według ówczesnych ten obraz był wulgarny i pozbawiony smaku, chociaż dla mam przedstawienie kobiety z krwi i kości jest na pewno bliższe, niż delikatna dama ledwie podtrzymująca pulchnego bobasa.

matka-w-sztuce
Max Ernst, Madonna karcąca Dzieciątko w obecności trzech świadków, 1926 r.

Rozgniewana matka to temat, o którym rzadko się wspomina. Na obrazie Maxa Ernsta „Madonna karcąca Dzieciątko w obecności trzech świadków”, muskularna Madonna wymierza klapsa leżącemu na swoich kolanach dziecku, a trzej mężczyźni z zaniepokojeniem przyglądają się temu zza ściany. Artysta zarzucał rodzicom (a konkretnie własnemu ojcu), że w stosunku do swoich dzieci czują się wszechwładni jak bogowie, posuwając się nawet do przemocy. Aureola bitego na obrazie dziecka spada na ziemię na znak, że odtąd traci ono swoją świętą godność i niewinność. Jakby tego było mało, malarz podgrzewał jeszcze atmosferę wokół dzieła, opowiadając o swoim trudnym dzieciństwie — na obrazie jeden z podglądających scenę mężczyzn to właśnie Max Ernst. Dzieło praktycznie od razu zostało zdjęte z wystaw oraz katalogów i przez długi czas nawet o nim nie wspominano. Trudno się dziwić. Na widok czerwonych od bicia pośladków dziecka zaczyna się tęsknić za sielankową wizją macierzyństwa.
 
To, co widać na tych obrazach dla mam jest zupełnie normalne — bezgraniczna miłość, zniecierpliwienie, a nawet trudna do opanowania złość. To ich chleb powszedni. Skandal wybucha dopiero, kiedy ktoś obstaje przy lukrowej wersji macierzyństwa. Na szczęście są też inne.

Korekta: Judyta Rosin
O mamie w sztuce również na: Zaradne Matki
 

4 komentarze:

  1. Boli nawet patrzenie na ostatni obraz...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, zdecydowanie wolę patrzeć na cukierkową wersję macierzyństwa, chociaż obie skrajności są raczej kiepskie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dość długo przypatrywałam się ostatniemu obrazowi i... nie mogłam uwierzyć. Już nawet nie rozchodzi się o tą sielankę, ale jak w nas się wryła ta nieskalaność, niepokalaność i inne "laności" związane z Madonną, która przecież - ucieleśnienie cierpliwości, łagodności nie może przecież ... bić Dzieciątka! I do tego ten tytuł:"karcąca". Dyplomatyczne ujęcie zjawiska, zaiste.

    Wracając do sielanki i czystego domu. Sama z tym walczę, muszę przyznać. Wydaje się nam, że tacy odporni jesteśmy na te reklamy, tacy zdystansowani od tego, co mówią media. Tymczasem, kiedy w domu pojawia się dziecko, a człowiek nie tylko nie wie, w co ręce włożyć, ale nie wie prawie jak się nazywa, kiedy nie śpi przez 3 miesiące z powodu kolek. Jak taka mama ma pięknie wyglądać? Wiecznie lekko zajeżdżające ulanym mlekiem podkoszulki, wyciągnięty dres i nieuczesane włosy. Szara twarz. O tym się nawet mówi, bo inaczej wszystkie byśmy powariowały, gdyby nie było świadomości, że po prostu trzeba w wielu kwestiach odpuścić. Ale i tak nam żal, bo podskórnie chciałybyśmy jak w tych reklamach mieć lśniący dom, radosne dziecko, wysypiać się i wyglądać o 10 lat młodziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taki wzór cierpliwej, promiennej matki i chyba niezależnie od tego, czy jest się osobą praktykującą, czy nie, takie odwórcenie jej wizerunku wkurza.
      A co do reklam, to tak jak mówisz, przeceniamy swoją odporność na nie. Nawet jeśli uważamy je za głupie, nieprawdziwe i beznadziejne to już coś utrwalają w naszych głowach. Niby wiemy, że mama z reklamy to mama z reklamy, a jakoś przeżywamy w środku to na co patrzymy i mimowolnie porównujemy się do tego obrazu.
      Zawsze można nie oglądać, ale tęsknota za utraconą pięknością i tak zostanie:)

      Usuń