niedziela, 28 września 2014

Kiedy macierzyństwo nudzi...

Sztuka jako wierna odtwórczyni ludzkiego życia ukazuje jedną z prawd, do której nam czasem trudno się przyznać: macierzyństwo bywa okropnie nudne!

macierzyństwo w sztuce
Pablo Picasso, Matka i dziecko, 1905 r.

O tym, że bycie matką rzadko jest wyłącznie radosne, błogie i satysfakcjonujące, nie trzeba przypominać żadnej z nas. Czasami nawet najbardziej doświadczone rodzicielki chciałyby przez chwilę wierzyć, że świat wiecznie podekscytowanej mamy z reklam pieluszek jest prawdziwy. Tymczasem macierzyństwo okazuje się mieszanką bardzo różnych uczuć i stanów. Mimo że są chwile, gdy opieka nad dzieckiem dosłownie dodaje skrzydeł, miewamy ochotę odfrunąć gdzieś daleko.

macierzyństwo w sztuce
Jean Francois Millet, Matka z dwojgiem dzieci
 
Taki stan może trwać chwilę lub przeciągające się w nieskończoność dni. I nie ma tu znaczenia, czy nasza pociecha jest aniołkiem czy wręcz przeciwnie. Mamy pracujące, blogujące i udomowione wiedzą, że nawet czuła, nieograniczona i ślepa miłość do dziecka nie wyklucza tęsknoty za oderwaniem się od roli troskliwej matki. Dać ujście tym emocjom to sprawa konieczna, dlatego wychodzimy po zakupy, choć lodówka jest pełna, lub zamykamy się w łazience na parę samotnych chwil. Trzeba przyznać bez wyrzutów sumienia, że nawet najszczęśliwsza mama chciałaby przez moment nie być mamą.

macierzyństwo w sztuce
Berthe Morisot, Siostra artystki z córką Jeanne, 1872 r.

Matki o tęsknym, nieobecnym spojrzeniu, zjawisko powszechnie występujące w naturze, nie umknęły uwadze artystów. Do tego tematu chętnie nawiązywały kobiety, dla których przelewanie na płótno własnych, trudnych do zwerbalizowania emocji było zapewne czymś naturalnym. Przykładem może być czołowa impresjonistka, Berthe Morisot, która zadumane matki malowała znacznie częściej niż te spełnione. Z kolei Mary Cassatt już bez ogródek ukazywała kobiety znudzone i zniechęcone monotonią macierzyństwa. Co ciekawe, także wiele wizerunków Matki Boskiej z Dzieciątkiem, bez względu na epokę, zdradza lekkie znużenie głównej bohaterki. Nic dziwnego. Często wzorcami dla postaci Madonny były kobiety z krwi i kości, podpatrywane przez artystów podczas codziennych zajęć. Również w scenach mitologicznych znajdziemy znudzone macierzyństwem boginie. Wśród nich Wenus – bogini miłości – która zerka na swojego rozbrykanego synka apatycznym wzrokiem. Drzemiący obok ukochany Mars z pewnością nie poprawia jej nastroju.
  
macierzyństwo w sztuce
Sandro Botticelli, Wenus i Mars, 1483 r.

Co można zrobić, gdy bycie mamą chwilowo nas nuży? Już od czasów starożytnych wiadomo, że przeżywanie sztuki ma dla ducha oczyszczającą moc. Dlatego, kiedy inne sposoby zawodzą, może warto rzucić okiem na zadumane kobiety z obrazów? W ich twarzach bez wątpienia odczytamy to, za czym od czasu do czasu tęsknią mamy, zarówno te z włoskiego odrodzenia, z XIX-wiecznego Paryża, jak i współczesne – za odrobiną czasu dla siebie.


macierzyństwo w sztuce
Mary Cassat, Śniadanie w łóżku, 1897 r.


A jak wy radzicie sobie, kiedy macierzyństwo nudzi? Może tak, jak mama na jednym z tych obrazów? 



Korekta: Małgorzata Kos

O mamie w sztuce także na : Zaradne Matki

5 komentarzy:

  1. może nie nudzi, ale męczy i z chęcią czasem chciałoby się pobyć samemu i pozbierać myśli...więc zalecam właśnie takie rozwiązanie czyli chwilowa samotność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w sumie o to mi chodziło. Kiedy brakuje tej samotności, ciężej jest przebywając z dzieckiem wydobywać z siebie entuzjazm.

      Usuń
  2. Mnie nudzą obowiazki domowe, ktore mnoza się przy dziecku jak nie wiem (aaa!) oraz zabawy dziecięce. To juz nie moj poziom od dawna, nie chce mi się. Na szczescie zaezze znajdziemy cos dla siebie, a to rozmowę, a to czytanie... Czesto Igi sklania mnie jednak do zabawy tym, jakie ma nieszablonowe pomysly i zabawne teorie. Mimo wszystkowole byc obok gdy moje dziecko bawisie z innymi ;k)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubię kiedy wszystkie te obowiązki, zabawy, rozmowy i wszystkie pozostałe sprawy są rozłożone w normalnych proporcjach. Jak czegoś zaczyna być za dużo (np. zabaw), a czegoś za mało (czasu wolnego) to zaczyna być niedobrze. Ale to chyba też działa w drugą stronę, bo portretowane se swoimi dziećmi bogate kobiety, które na pewno nie miały żadnych obowiązków domowych, też nie wyglądają na radosne matki...

      Usuń
  3. Święte słowa: każda mama czasem chciałaby nią nie być. Dla mnie mój blog- choć przekornie jest o córce- ale stał się takim wytchnieniem, sposobem na rutynę i znużenie, czymś dodającym energii. Dzięki niemu zainteresowałam się fotografią i coraz chętniej dłubię sobie na boku jakieś bransoletki czy kartki. Każda z nas czasem musi pobyć tylko sama i tylko dla siebie.

    OdpowiedzUsuń