To nie było planowane, a jednak mój
dwulatek wybrał idealny moment na podsumowanie naszej niekończącej się
mlecznej opowieści. W połowie swojego niedawnego przyjęcia urodzinowego
usadził mnie na fotelu na wprost gości, a następnie z przekonaniem
sięgnął po pierś...
Skupione twarze gości utkwiły spojrzenia w zwisającym u mego dekoltu jubilacie, a gęste od ciszy powietrze przeszyło dramatyczne: "To on jeszcze ciągnie cycka?!". Powiedziałam, że tak, ale tylko czasami (niezgodnie z prawdą, bo robi to tak samo często jak pół roku temu).
Skupione twarze gości utkwiły spojrzenia w zwisającym u mego dekoltu jubilacie, a gęste od ciszy powietrze przeszyło dramatyczne: "To on jeszcze ciągnie cycka?!". Powiedziałam, że tak, ale tylko czasami (niezgodnie z prawdą, bo robi to tak samo często jak pół roku temu).
- On już tego nie potrzebuje!
-
Skoro ciągnie to znaczy, że potrzebuje. - odparł inny głos.
Wymamrotałam, że na pewno niedługo mu się znudzi, a ja nie mam lepszego
sposobu na wieczorne usypianie.
Niedowierzanie,
konieczność racjonalizacji i tłumaczeń towarzyszą mojemu karmieniu
piersią już ładnych kilka miesięcy, a przekroczenie magicznej granicy
drugich urodzin dało dodatkowy powód do wzburzenia. Z drugiej strony,
widać też jakąś zmianę w podejściu otoczenia. Karmiącej ponad dwa lata
można już spokojnie przypiąć etykietkę "walniętej matki", złożyć broń w
obliczu beznadziejnego przypadku i machnąć ręką, żałując jedynie
przyszłego "mamisynka". Uf, co za ulga.
Dwa lata
karmienia to też chyba dobry moment na mały bilans tego, czy w
rzeczywistości (a nie mitach i domysłach) warto karmić piersią dłużej
niż norma przewiduje. Oto moje krótkie podsumowanie:
+Długie karmienie piersią daje mi więcej bliskości z dzieckiem.
+Mniej stresu - podanie piersi w sytuacji kryzysowej wrzeszczącemu dwulatkowi, w kilkanaście sekund przywraca mu spokój buddyjskiego mnicha.
+Więcej wiary w swoje możliwości jako mamy - ile to już razy miało mi się skończyć mleko...
+ Trening asertywności wobec dziecka - czasem wolę odmówić karmienia niż się do niego zmuszać.
+Zalety dla zdrowia fizycznego i psychicznego dziecka widoczne gołym okiem.
+Zalety dla mojej sylwetki także widoczne.
+Dwa lata zdrowego odżywiania.
+Wbrew przewidywaniom, moje kości nie rozpadły się, nie umarłam z wycieńczenia, a mleko nie stało się trujące.
-Długie karmienie piersią to długo trwające ograniczenia. Dwa
lata ciągnięcia za bluzkę, przerywania w połowie podstawowych czynności,
komplikacji z kilkugodzinnymi rozstaniami i odciąganiem mleka, bywa
irytujące.
-Dwa lata zdrowego odżywiania.
-Konfrontacja ze wszystkimi, którzy wiedzą lepiej, czego potrzebujemy-dopiero zyskując miano nawiedzonej, można liczyć na odrobinę wytchnienia...
Podsumowując, w naszym wypadku plusów jest więcej, ale czy to ma być jakakolwiek reguła? Nawiązując do poruszanego już kiedyś wątku (http://blizejmamy.blogspot.com/2013/12/dlaczego-dugie-karmienie-piersia-nie.html), długie karmienie piersią jest przecież normalne tak długo, jak
chcą tego matka i dziecko (opinia WHO).
Tak jest oczywiście w teorii, bo w praktyce na długość
karmienia często wpływają opinie osób trzecich, własne obawy albo przeciwnie - ambicja bycia "dobrą matką", dla której żadne poświęcenie nie jest zbyt wielkie. Czy nie z tego powodu mamy, które wcześnie straciły pokarm tak chętnie krytykują mam karmiące długo?
Co do nas, karmienie piersią nadal mi i mojemu dziecku odpowiada, jak długo - czas pokaże.

Indianki karmiły kiedyś dzieci nawet 5 lat. Życzę zdrowia maluszkowi.
OdpowiedzUsuńTo prawda. Niektóre mamy są wręcz karcone za długie karmienie piersią. Słyszy się na ulicach: "Taka duża, a jeszcze karmi"
OdpowiedzUsuń