wtorek, 16 grudnia 2014

Karmienie piersią po dwóch latach - bilans

To nie było planowane, a jednak mój dwulatek wybrał idealny moment na podsumowanie naszej niekończącej się mlecznej opowieści. W połowie swojego niedawnego przyjęcia urodzinowego usadził mnie na fotelu na wprost gości, a następnie z przekonaniem sięgnął po pierś...


 Skupione twarze gości utkwiły spojrzenia w zwisającym u mego dekoltu jubilacie, a gęste od ciszy powietrze przeszyło dramatyczne: "To on jeszcze ciągnie cycka?!". Powiedziałam, że tak, ale tylko czasami (niezgodnie z prawdą, bo robi to tak samo często jak pół roku temu).
- On już tego nie potrzebuje!
- Skoro ciągnie to znaczy, że potrzebuje. - odparł inny głos. Wymamrotałam, że na pewno niedługo mu się znudzi, a ja nie mam lepszego sposobu na wieczorne usypianie.

Niedowierzanie, konieczność racjonalizacji i tłumaczeń towarzyszą mojemu karmieniu piersią już ładnych kilka miesięcy, a przekroczenie magicznej granicy drugich urodzin dało dodatkowy powód do wzburzenia. Z drugiej strony, widać też jakąś zmianę w podejściu otoczenia. Karmiącej ponad dwa lata można już spokojnie przypiąć etykietkę "walniętej matki", złożyć broń w obliczu beznadziejnego przypadku i machnąć ręką, żałując jedynie przyszłego "mamisynka". Uf, co za ulga.

Dwa lata karmienia to też chyba dobry moment na mały bilans tego, czy w rzeczywistości (a nie mitach i domysłach) warto karmić piersią dłużej niż norma przewiduje. Oto moje krótkie podsumowanie: 

+Długie karmienie piersią daje mi więcej bliskości z dzieckiem.  

+Mniej stresu - podanie piersi w sytuacji kryzysowej wrzeszczącemu dwulatkowi, w kilkanaście sekund przywraca mu spokój buddyjskiego mnicha. 

+Więcej wiary w swoje możliwości jako mamy - ile to już razy miało mi się skończyć mleko... 

Trening asertywności wobec dziecka - czasem wolę odmówić karmienia niż się do niego zmuszać. 

+Zalety dla zdrowia fizycznego i psychicznego dziecka widoczne gołym okiem. 

+Zalety dla mojej sylwetki także widoczne. 

+Dwa lata zdrowego odżywiania. 

+Wbrew przewidywaniom, moje kości nie rozpadły się, nie umarłam z wycieńczenia, a mleko nie stało się trujące. 

-Długie karmienie piersią to długo trwające ograniczenia. Dwa lata ciągnięcia za bluzkę, przerywania w połowie podstawowych czynności, komplikacji z kilkugodzinnymi rozstaniami i odciąganiem mleka, bywa irytujące.

-Dwa lata zdrowego odżywiania.

-Konfrontacja ze wszystkimi, którzy wiedzą lepiej, czego potrzebujemy-dopiero zyskując miano nawiedzonej, można liczyć na odrobinę wytchnienia...

Podsumowując, w naszym wypadku plusów jest więcej, ale czy to ma być jakakolwiek reguła? Nawiązując do poruszanego już kiedyś wątku (http://blizejmamy.blogspot.com/2013/12/dlaczego-dugie-karmienie-piersia-nie.html), długie karmienie piersią jest przecież normalne tak długo, jak chcą tego matka i dziecko (opinia WHO).
Tak jest oczywiście w teorii, bo w praktyce na długość karmienia często wpływają opinie osób trzecich, własne obawy albo przeciwnie - ambicja bycia "dobrą matką", dla której żadne poświęcenie nie jest zbyt wielkie. Czy nie z tego powodu mamy, które wcześnie straciły pokarm tak chętnie krytykują mam karmiące długo?
Co do nas, karmienie piersią nadal mi i mojemu dziecku odpowiada, jak długo - czas pokaże.

2 komentarze:

  1. Indianki karmiły kiedyś dzieci nawet 5 lat. Życzę zdrowia maluszkowi.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda. Niektóre mamy są wręcz karcone za długie karmienie piersią. Słyszy się na ulicach: "Taka duża, a jeszcze karmi"

    OdpowiedzUsuń