niedziela, 12 stycznia 2014

Czy potrzebujemy wywalonych cycków?

Czemu taki tytuł? Bo artykuł, który chcę tu dziś polecić jest wart przeczytania zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników publicznego karmienia piersią. Jak przyznaje jego autorka jest oceniający, jednostronny, ale też bardzo konkretny i po kobiecemu mądry.

 

publiczne karmienie piersią
foto

Z tym, że karmienie piersią jest korzystne dla matki i dziecka już się dziś raczej nie dyskutuje. Kontrowersje budzi to, jak długo powinno trwać i czy powinno się karmić w miejscach publicznych. O pierwszej kwestii była już tu mowa (KLIK) i wydaje się oczywiste, że to jak długo matka karmi piersią to wyłącznie jej sprawa.
Druga jest bardziej skomplikowana. Wiele osób twierdzi, że eksponowanie nagiej piersi w miejscu publicznym jest niestosowne, gorszące, zawstydzające, a nawet... zboczone. Zwolenniczki karmienia w miejscach publicznych przekonują, że jest ono naturalne i piękne, a wszelkie zastrzeżenia wynikają z uwarunkowań naszej kultury. Można też szukać złotego środka i karmić tam, gdzie dziecku przyjdzie na to ochota, za to z pomocą pieluszki lub chusty do przysłonięcia. Jakby nie było temat jest poruszany co chwila przy różnych okazjach i budzi emocje nie tylko wśród młodych matek, chociaż to głównie od nich zależy jak ta dyskusja się skończy.



14 komentarzy:

  1. idąc tropem stylistyki, którą przyjmujesz w tytule za artykułem przyznaję, że wywalałam cycki za każdym razem kiedy potrzebowało tego moje dziecko:) W kawiarni, na ławce, sklepie, zaciszu domowym... Nasze cycki w końcu mają służyć naszym dzieciom, takie jest ich przeznaczenie w obliczu matki natury:) Z przyjemnością zgłębiam tematy, które proponujesz:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, że wywalasz:) dobrze by było, gdyby oblicze natury było bliższe wszystkim tym, których karmienie piersią w jakiś sposób razi.
      Tytuł przyjęłam za autorką artykułu, bo poczułam się do tego zobowiązana, ale dręczy mnie za każdym razem jak go widzę:)

      Usuń
  2. Oj tam, niech się wstydzi, kto widzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam karmiłam mojego kiedy miął ochotę, choć sam sie odstawił od piersi jak miał 10 miesięcy to uważam że kobiety mają prawo a nawet powinny karmić na żądanie bez względu na to gdzie są. Z nami na plac zabaw chodzi mama z 2 dzieci i młodsze jest jeszcze na piersi, nie raz karmiła je przy wszystkich i nikt się nie krzywił ani nie wydziwiał że coś jest nie tak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w takim razie wywalanie cycków nie jest takim problem, jak czasem mogłoby się wydawać...
      Mi również nikt nie zwrócił uwagi, gdy karmiłam w publicznym miejscu, ale spotkałam się z nagonką i ostrą dyskusją w internecie. Pewnie dlatego, że w realu trudniej zwrócić uwagę, kiedy z czymś się nie zgadzamy...

      Usuń
  4. jestem za publicznym karmieniem,ale mozna przyslonic piers pieluszka:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również wydaje się to optymalnym rozwiązaniem:)

      Usuń
  5. Im częściej będziemy to robić w miejscach publicznych, tym bardziej "moherowe berety" do tego przywykną ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, jeśli mamy przestaną zwracać uwagę na poprawność polityczną, to może sprawa sama ułoży się po naszej myśli.
      Co do moherowych beretów, to z moich obserwacji wynika, że to właśnie te osoby są życzliwiej nastawione do naturalnego rodzicielstwa. Kiedy byłam w ciąży to "proste baby", a nie młode i wykształcone ustępowały mi miejsca w autobusie i to one życzliwe odnosiły się do tego, że karmię piersią "takie duże dziecko". Co ciekawe kobiety o "lewicowej wrażliwości" lub związane ze środowiskiem feministek, zamiast bronić tego co arcykobiece, piętnują publiczne karmienie piersią i krytykują matki twierdząc, że robią to ostentacyjnie, żeby prowokować wyzwolone kobiety. Przykład - niedawno Olga Lipińska w pytaniu na śniadanie.
      Przepraszam za przydługi komentarz, ale to charakterystyczne że "moherom" zarzuca się ciemnotę, kiedy okazuje się być zupełnie na odwrót.

      Usuń
    2. Niestety, ja mam inne doświadczenia z "moherowymi beretami", więc do Nich się odniosłam. Z życzliwością, natomiast spotykałam się ze strony mężczyzn - staruszków (przepraszam za określenie, jeśli któryś Pan po 60-ce poczuje się urażony) i to było dla mnie wielkim zaskoczeniem.

      Usuń
  6. Ja też jestem za publicznym karmieniem :)

    Zapraszamy do nas :)
    http://pprojectbaby.blogspot.ie/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło poznać kolejny głos "za". Dziękuję za zaproszenie, wpadniemy w wolnej chwili:)

      Usuń
  7. trudno o większą hipokryzję, niż gorszenie się widokiem karmiącej matki, w świecie zdominowanym przez kobiecą nagość, nachalnie eksponowaną na bilboardach, w kinie, w telewizji, w każdej gazecie i ulotce. Kobiece piersi zostały do tego stopnia erotycznie uprzedmiotowione, że wypaczył się wizerunek ich faktycznego przeznaczenia.
    Mnie nigdy widok karmiącej piersi nie raził, przeciwnie :) Ale sama jak karmię w miejscu publicznym, to osłaniam nas delikatnie chustą - choć bardziej dla komfortu i spokoju dziecka, niż przed ciekawskimi/zgorszonymi spojrzeniami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta hipokryzja to kolejny dowód na to, że świat staje na głowie a propos tego posta o eutanazji. To co naturalne jest wypaczane, a normą stają się rzeczy przeciwne naturze. Niełatwe czasy nastały dla rodziców:(
      Z karmieniem w miejscach publicznych robię dokładnie tak samo:), chociaż teraz zasłanianie chustą nie będzie już takie proste, bo młody ssie na stojąco:))

      Usuń