Miłość niejedno ma imię. Wiedzieli o tym doskonale dawni mistrzowie malarstwa, których dzieła niosą treści uniwersalne we wszystkich epokach, a jednocześnie pokazują zwykłe życie. Jednym z takich przedstawień jest scena ukazująca matkę z kilkorgiem małych dzieci, zwana Caritas.
Uwaga przeciwnicy publicznego karmienia piersią, czytacie ten gorszący tekst na własne ryzyko.
 |
| Antoon van Dyck, Caritas, ok. 1628 r. |
|
Caritas kojarzy się u nas przede wszystkim z nazwą jednej z organizacji charytatywnych. Tymczasem od najdawniejszych czasów to łacińskie słówko oznaczało miłość i to nie byle jaką, bo najbardziej szlachetną i czystą ze wszystkich miłości - miłość bliźniego, która jako jedyna daje szczęście i spełnienie (w przeciwieństwie do pożądliwej miłości zwanej eros). Caritas to ten rodzaj miłości, który obok Wiary i Nadziei jest jedną z cnót teologicznych.
W sztuce jako scenę, która najlepiej będzie oddawać ten rodzaj miłości uznano wizerunek matki karmiącej piersią z gromadką małych dzieci. W ciągu wieków ustalił się jeden typ tego wizerunku, który był powielany w wielu różnych wariantach. Caritas to "niewiasta ubrana na czerwono (...) na ręku ma trzymać dzieciątko, któremu daje piersi, dwoje innych zbytkuje u jej stóp, jedno z nich trzyma rzeczoną postać za lewą rękę. (...) Troje dzieciątek wskazuje, że chociaż miłość bliźniego pojedynczą jest cnotą, moc jednak posiada trojaką, gdyż bez niej, ani wiara, ani nadzieja nie mają żadnego znaczenia." W praktyce nie zawsze trzymano się tego wzoru, ale karmiąca matka ubrana na czerwono w towarzystwie dzieci to właśnie symbol tej szlachetnej cnoty.
Artyści jak to artyści, ścigali się w tworzeniu coraz bardziej nowatorskiej odsłony tego samego tematu, tym bardziej, że w dawnej sztuce możliwość bezkarnego pokazania odrobiny golizny była prawdziwą gratką, a że ten był akurat bardzo popularny, mamy całe mnóstwo całkiem nagich lub bogato wystrojonych, poważnych albo dobrotliwych matek z dziećmi, które postawione obok siebie mogłyby być świetną reklamą naturalnego karmienia.
 |
| A. del Sarto, Caritas, 1518 |
Oprócz matki z dziećmi ta scena może zawierać inne elementy, które nie są tylko wymysłem artysty. Można np. zauważyć, że nie wszystkie dzieci są tak samo zadowolone i ufne. Często jedno z dzieci, to które jest najdalej od matki, ma kapryśną minę, próbuje coś spsocić albo śpi. Miało symbolizować osobę, która przez swoje postępki odrzuciła albo przegapiła dar hojnej i bezwarunkowej miłości i nie może się nią cieszyć, tak jak reszta dzieci. Scena ta może też dodatkowo symbolizować pięć zmysłów - dzieci trzymają wtedy przedmioty symbolizujące zmysły, np. kwiatek - węch, lustro - wzrok itd.
 |
| C. Cignani, Caritas albo Alegoria pięciu zmysłów, 1668 |
Inną ciekawostką jest tzw. caritas rzymska. Źródłem tego przedstawienia jest mit o Pero, młodej kobiecie, która chcąc uratować życie swojemu skazanemu na śmierć głodową ojcu, przychodziła potajemnie do celi w której był uwięziony i karmiła go własnym mlekiem. Po odkryciu poświęcenia Pero, jej ojciec został ułaskawiony. I tu artyści mieli duże pole do manewru, podkreślając patos albo erotyzm tej sceny.
 |
| Peter Paul Rubens, Caritas Romana, 1612 r. |
Możemy się przyglądać tym wizerunkom nie wiedząc, że mają jakieś "drugie dno". Ale nawet jeśli nie wiemy, widzimy przecież łagodnie uśmiechającą się matkę, która z miłością tuli garnące się do niej ufne dzieci i od razu rozumiemy co artysta miał na myśli...
 |
| L.Cranach St., Caritas, 1534 |
Cytat z: Ikonologia, Cesare Ripa, 2012
Piękne! Dzięki za ten wpis
OdpowiedzUsuńNominuję tego bloga do libster avard. Więcej informacji na moim blogu slodkiepotwory.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
nie wiedzialam o tych obrazach-sa piekne!
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie na nasze pierwsze rozdanie http://mamailaura.blogspot.com/2013/11/6-miesiecy-za-nami-i-pierwsze-rozdanie.html
bardzo, bardzo mi się podoba wątek tego bloga: mama w sztuce:) z pewnością będę tutaj zaglądać. Aktualnie rozwijam ciekawy projekt blogowy skierowany do Mam, udomowionych i uduchowionych więc zapraszam do siebie: http://www.alelarmo.blogspot.com/. Z pewnością jeszcze tutaj zajrzę:):) pozdrawiam i do przeczytania:)
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarze:) Miło mi, że ten wątek bloga się podoba, na pewno będzie się rozwijał. Pozdrawiam
UsuńMimo, że dzieci dawno odstawiłam od piersi czytam ten blog z oczekiwaniem na więcej :)
OdpowiedzUsuńTo potwierdza, że bycie mamą to dożywotni wyrok:)
Usuń